MleczkoPodejście do innych ludzi a zwłaszcza do chorego a tym bardziej demencyjnego to "kunszt" . Trzeba się tego nauczyć i nie ma, że boli . Zawsze stawiam sie w sytyacji odwrotnej do zastanej przy chorym, myśle sobie tak , a gdybym to ja leżała w łóżku, czy byłabym niepełnosprawna chciałabym kolo siebie mieć osobę ciagle mnie poprawiająca i z pretensjami ? Opiekunka dla własnego spokoju powinna akceptować wieloletnie przyzwyczajenie podopiecznych . Z tym lżej żyć i pracować . ( zeby to nie było, że pouczam Eweline, co to, to nie . Piszę jak pracuję )
Oczywiście , że tak. Umiejętność wejscia w sytuację podopiecznego do podstawa powodzenia w tej pracy ,a za takie można uważać i zaopiekowanych pdp i nie wykończoną fizycznie , czy psychicznie opiekunkę. Takowa wystara się o dobrostan chorego i własne dobre warunki pracy plus adekwatna pensja. Waląc głową w mur tego się nie dokona. Każdy pisze opierając się o własną wiedzę i doświadczenia- im tego jest więcej, tym szybsze rozeznanie na nowym miejscu i opanowanie wroga

.
Mnie moja wiedza bardzo pomaga , dużo jej zdobylam ucząc się od innych i obserwując, bo specyfika tej pracy jest zupełnie inna od tej szpitalnej. I o tym pisałam właśnie...No cóż. Już się przyzwyczaiłam do tego, że uderzyć mozna w czyjść czuły punkt, ale za czyjeś emocje nie czuję się odpowiedzialna i nic na to nie poradzę. W tym wypadku trzeba się już zmierzyć ze samym sobą.
Żeby nie było , że dokuczam Ewelinie- to piszę o początkujących osobach w tej pracy. Nie mają łatwo z wielu względów i jakies tam niepowodzenia faktycznie się objawiają no- pewną nadwrażliwością- nie każdy tak ma, ale całkiem spory odsetek.