Wigilia i Boże Narodzenie w Niemczech

27 lutego 2016 21:34
Kaspira009.12

Moje pierwsze Święta Bożego Narodzenia też były bardzo niefajne, rodzina beznadziejna, ja w Wigilię sama siedziałam w swoim pokoju, bo tak mi nakazano, nikt niczym mnie nie poczęstował- służba ma siedzieć u siebie- koniec, kropka. Długo by opowiadać, drugi dzień świąt - rodzina pojechała sobie do swojej rodziny- gdzieś tam daleko, a ja siedziałam sama  (w sumie nawet i lepiej dla mnie, bo nic nie robiłam), ale było jedno ale, jedzenia tam nie było, sama się musiałam zaopatrzyć w jedzenie przed świętami- mega patalogia, ale za rok pojechałam też do pracy do Niemiec. Kolejne święta- nic ciekawego, ale zleciało, miałam co jeść (aż nadto) mimo, że praca do której trafiłam była bardzo ciężka pod kątem fizycznym. :-)

Żadnych Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocnych nie spędzałam w Niemczech , pracujęc jako opiekunka . Obecnie kończę 18-ste zlecenie.. Jako nie-opiekunka spędzałam tutaj kika razy te święta i nawet jednego Sylwka. Zostały tylko miłe wspomnienia.
27 lutego 2016 21:46 / 4 osobom podoba się ten post
Dla mnie Niemcy to mega pozoranci- bynajmniej znaczna większość, ja nie mam miłych wspomnień z wyjazdów do pracy do Niemiec, mam swoje zdanie na temat niemieckiej mentalności- jeżdżę tam tylko i wyłącznie po to żeby zarabiać pieniądze, a nie po to żeby się z nimi bratać. Byłam w kilku miejscach pracując w opiece, ale też pracowałam w innej branży (w niemieckich firmach), gdzie nad sobą miałam raz kierowniczkę Niemkę, a raz Rosjankę - wrażenia podobne do tych z opieki.
27 lutego 2016 22:24 / 2 osobom podoba się ten post
Kaspira009.12

Moje pierwsze Święta Bożego Narodzenia też były bardzo niefajne, rodzina beznadziejna, ja w Wigilię sama siedziałam w swoim pokoju, bo tak mi nakazano, nikt niczym mnie nie poczęstował- służba ma siedzieć u siebie- koniec, kropka. Długo by opowiadać, drugi dzień świąt - rodzina pojechała sobie do swojej rodziny- gdzieś tam daleko, a ja siedziałam sama  (w sumie nawet i lepiej dla mnie, bo nic nie robiłam), ale było jedno ale, jedzenia tam nie było, sama się musiałam zaopatrzyć w jedzenie przed świętami- mega patalogia, ale za rok pojechałam też do pracy do Niemiec. Kolejne święta- nic ciekawego, ale zleciało, miałam co jeść (aż nadto) mimo, że praca do której trafiłam była bardzo ciężka pod kątem fizycznym. :-)

Kaspirka-czy wy macie z Zochą jednego dilera????:):):)Dawaj namiary!Ja tez chcę:):):)hi hi hi
28 lutego 2016 03:14 / 2 osobom podoba się ten post
Jak juz tak sie ckni za swiatecznymi dniami to może czas wyciągnąć  "Ostern" jest temat o świetach wielkanocnych.

Spędzałam i jedne i drugie w pracy . Bo tak traktuje swoje wyjazdy. Nie mogę cały czas spędzać swiąt w domu poniewaz zmienniczka tez ma dom , rodzinę i trzeba jakos podzielić sie ta przyjemnościa. Chyba , że jest tak sztela gdzie rodzina na czas krótki organizuje opieke dla seniorów. W kraju też musiałam pracować w świeta jak wypadł dyzur. Tak pracuja lekarze, pielegniarki, starżacy , policjanci  i wiele , wiele innych zawodów. Cóz taka praca
27 listopada 2017 07:53 / 1 osobie podoba się ten post
Dalej święta
27 listopada 2017 09:43 / 7 osobom podoba się ten post
Ostatnie Święta Bożego Narodzenia spędzałam w DE. Nie było tak źle....Święta szybko przeleciały i jak nie Święta tylko zwykla niedziela...tu nie ma takiego goszczenia jak u nas i jedzenia jest zdecydowanie mniej.....wątroba nie boli i człek jakiś lżejszy sie czuje.....U nas nadal obowiązuje staropolska gościnność i przechodzenie od stołu do stołu....A tu ruch, spacery, jazda na rowerze.
27 listopada 2017 10:35 / 7 osobom podoba się ten post
O matko patrzę wyżej mleczko,aż mną wstrząsneło ale nie 2016 rok ok malina spokojnie,ja pierwszy wyjazd do de w listopadzie już nie pamiętam który to był rok,dawno,jak na pierwszy wyjazd to trochę przykro.w domu gdzie byłam szczególną uwagę przywiązywano do dekoracji,tego było moc wszędzie,w pokojach kuchni salonie,rodzina ewangelicka,dodam że bardzo zamożna.Wygłupów z żarciem nie było.Wigilia owszem ryba,śledzie ale i szynka.Na drugi dzień świąt katering,ja tam nie gotowałam przywozili przez dwa miesiące obiady z lokalu.Na obiad oczywiście rodzina dość liczna,przy stole 25 osób,gulasz z czerwoną kapustą knedle,potem tort kawa, wino.Nie przejadłam się w każdym razie,może i lepiej.Zleciało bardzo szybko.
27 listopada 2017 10:45 / 9 osobom podoba się ten post
Ja się bronię rękami, nogami i głową, aby nie kiblować świąt w DE. Mam jakiś uraz do ich świętowania tych najważniejszych świąt, nie mówiąc już o żalu za pozostającą rodziną w Polsce. W zamierzchłych czasach (początek lat 90.) spędziłam święta w DE. Mimo, że byłam z mężem i dziećmi, to z swiątecznego nastroju nic tam nie zauważyłam. Także nie, dziękuję, również za wszelkie dodatkowe bonusy świateczne. Wolę polskie obyczaje, nawet za cenę za dużo wydanych pieniędzy, przemieszczania się od stołu do stołu i przejadania się.
27 listopada 2017 10:56 / 6 osobom podoba się ten post
Tez mi będzie tęskni za polskim świętowanie, przejadac się nie trzeba, ale dobrze jest spotkać się , po śpiewać koledy, o pasdterrce nie wspominam. Chociaż moja wigilia w Ulm, rybna, pierogów a zakończya się na pasterce właśnie, z piernikami i winem grzanym w kruchcie kościoła o 23h
27 listopada 2017 11:42 / 5 osobom podoba się ten post
Jakos nie wyobrażam sobie świąt w DE, sama z obcymi ludźmi.
Pracuję od 5 lat i tylko raz spędziłam Wielkanoc w DE, nie obeszło mnie to za bardzo.
Bożego Narodzenia za żadne pieniądze nie chciałabym tutaj spędzać. Dla mnie są to najważniejsze święta. Spędzamy je tradycyjnie z całą rodziną przy choince i wielkim stole. Jest gwarno , tłoczno, wesoło i cudownie.
27 listopada 2017 13:24 / 8 osobom podoba się ten post
Jak szukałam teraz pracy w opiece- bez doświadczenia i bez języka, to był mój główny atut w rozmowie z firmami- że mogę zostać na święta. Jest jak jest, trudno. Jestem zadowolona, że wyjechałam, ruszyłam z tą pracą, jest ok. Nie wiem, jak oni tu je spędzają. Wzięłam ze sobą robótki- głównie frywolitkę, i jeśli dostanę jakiś prezent (choć tu akurat, z tego, co mówiła zmienniczka to niekoniecznie), odwzajemnię się zrobionymi przez siebie gwiazdkami. Będą mieli na choinkę.... Jeśli będzie jakaś. Albo stroik. Się okaże.
27 listopada 2017 14:03 / 4 osobom podoba się ten post
Ja dwa razy w swojej karierze opiekunki spędziłam święta w DE. Wspominam to bardzo niemiło. Bardzo tęskniłam za rodziną, naszymi potrawami, zwyczajami, a nawet choinkę. Chociaż dużo rozmawialiśmy przez tel i wysyłali mi zdj to i tak było mi przykro i sie rozkleiłam. Więcej chyba się na to nie zdecyduję. Pieniądze to nie wszystko.
27 listopada 2017 14:27 / 6 osobom podoba się ten post
krystyna67

Ja dwa razy w swojej karierze opiekunki spędziłam święta w DE. Wspominam to bardzo niemiło. Bardzo tęskniłam za rodziną, naszymi potrawami, zwyczajami, a nawet choinkę. Chociaż dużo rozmawialiśmy przez tel i wysyłali mi zdj to i tak było mi przykro i sie rozkleiłam. Więcej chyba się na to nie zdecyduję. Pieniądze to nie wszystko.

Taa...pieniądze to nie wszystko ....ale bez pieniędzy to / cenzura /....Nie dokończę . Cytat z filmu " Pieniądze to nie wszystko "
27 listopada 2017 17:40 / 8 osobom podoba się ten post
No ale się wymądrzają,nie wyobrażam sobie,jak można ,bo rodzina,a kto do nędzy ma pracować żeby sztelę utrzymać no kto? No chyba jakiś idiota nie chce być w święta z rodziną albo samotny,ale na kogo wypadło na tego bęc,przecież mogę pojechać do domu nikt mnie tu nie przyspawał,no ale jakaś zmienniczka musi być,.Pewnie piniądze to nie wszystko,ale ktoś musi na warcie zostać.Bo proszę pani mądralińska jedna z drugą gdzie wrócisz po świętach?
27 listopada 2017 18:17 / 12 osobom podoba się ten post
Malina, nie mogę odpowiadać za kogoś, ale ja też należę do osób, które STARAJĄ się nie pracować w świeta.
I nie mam na myśli teraz górnolotnych haseł typu- walę kasę, rodzina najważniejsza.
Fakt- u mnie względy rodzinne o tym decydują. Mam starszego (81 lat) samotnego ojca i dorastającą córkę, która na swojego ojca liczyć nie może.
Gdybym ja została w De w tym czasie, nie wyobrażam sobie tych świąt po obu stronach (ich i swojej).
Materialnie przyznam się- chwilami zazdroszczę Wam pracujacym tej kasy ale no, akurat u mnie "pieniądze to nie wszystko".
Niemniej rozumiem i szanuję decyzję osób pracujacych w Boże Narodzenie, z różnych powodów.
Jak tak nieraz czytam, to na ich miejscu zrobiłabym tak samo.